• Wpisów:393
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:20
  • Licznik odwiedzin:38 730 / 3662 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest już w domu
 

 
Jestem pewna swoich uczuć. Kocham swojego Męża bezgranicznie. Jest moją Największą Miłością. Ale daje się wykorzystywać. Brutalna prawda. Jestem za miękka, za słaba. Robię wszystko czego sobie życzy, nie mam przyjaciół, znajomych. Nie mam się komu zwierzyć. Dopiero niedawno odkryłam jak to jest. Poznałam osobę, która mnie rozumie, dzięki której odkryłam czego mi w życiu brakuje. Poczułam, że może być dobrze.
Dlaczego nie odkryłam tego z moim mężem? Dlaczego tak rzadko rozmawiamy? Dlaczego nie mamy wspólnych zainteresowań? Dlaczego mnie zaniedbuje? Dlaczego pojechał sam? Jak może sie dobrze bawić beze mnie? Czy On mnie jeszcze kocha? Czy kiedykolwiek mnie kochał?
Za dużo pytań. Zbyt trudna odpowiedź.
Nie jestem pewna uczuć Mojego Męża.
 

 
Zagubiłam się. Dlaczego?
 

 
Kocham dźwięk skrzypiec. Mogę ich słuchać godzinami.
 

 
Nie mogę powiedzieć że nie tęsknie. Ale jednak coś ze mną nie tak. Jest mi dobrze. Robię to co lubię i nikt na mnie nie krzyczy. To nie jest normalny stan. Mąż jest daleko, a ja oddycham pełna piersią. Dlaczego tak jest? Boję się przyznać, że znam odpowiedź.
 

 
Mam nadzieje że będziesz się dobrze bawił.
 

 
Będzie dobrze, bo musi być. Ale dlaczego człowiek nie może być w kilu miejscach jednocześnie?
 

 
No i pojechał. Tak strasznie mi źle.
 

 
Ucieka przede mną. Nie chce mnie. Źle Mu ze mną. Potrzebuje uwolnić się ode mnie. Nie da się nawet odprowadzić na lotnisko. Nie chce ze mną rozmawiać. Nic już ode mnie nie chce.
Co ja takiego zrobiłam? Gdzie popełniłam błąd?
 

 
To już jutro. Boję sie tego jutra. Nie chce takiego jutra.
 

 
Tak, Kocham Cię. Tak, Tęsknie za Tobą. Tak, Potrzebuje Cię. Bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro.
 

 
We wrześniu 2007 poślubiłam pewnego wyjątkowego człowieka. Kocham Go najbardziej jak tylko mogę, chociaż ciągle za mało. W piątek wyjeżdża. Po raz pierwszy od trzech lata będę sama budzić się i kłaść spać. Jest mi z tym strasznie źle. Zostane ze swoją Samotnością.
 

 
A ja? Ja mam swojego Anioła Ciszy, Swój Cień. Niekochana i Niepotrzebna. Ale tylko Ona czuwa przy mnie w bezsenną noc. Spokojna Przystań i Otchłań, Lustro, Źródło i Sen. Zostanie ze mną do końca. Jest Wszystkim, Wszystkim co mam. Pocieszy, rozgrzeszy, zrozumie. Bliższa niż myśle. Na końcu świata mnie znajdzie bym wrócić do siebie mogła.

Moja Samotność
 

 
W mroku na samej nocy dnie... Uwielbiam zaszyć się gdześ daleko, zniknąć ludziom z oczu, sprawić żeby o mnie zapomnieli. Uwielbiam mgłę i mrok. Można się schować przed wszytkimi problemami. Wielu moich znajomych odeszło już na zawsze. Zaszyli się we mgle, z której nie ma powrotu. A ja? Co ze mną? Kiedy tam wreszcie dotre?
 

 
I coś od czego nigdy sie nie uwolnię - Moja samotność.

 

 
Skusiłam się. Jeszcze coś Bajora:


Nie musze wróżyć z gwiazd bo przyszłość znam,
Miłość na wieki niepisana nam,
Prędzej czy później zechcesz odejść wiem,
Nie można przeznaczenia nazwać złem,
Nie umiem kłamać ale Ty się ucz,
Nieszczerość to do serca pewny klucz,
Ze nie opuścisz mnie najciszej mów,
Chcę zapamiętać barwę twoich słów.....


Przez cały czas gdy czułem ból milczenia,
Widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych,
Olśniewającą przestrzeń zapatrzenia,
Przypływy mórz prze najczystszy błękit fal,
Przez cały czas gdy czułem ból czekania,
Widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych,
Promienny blask pierwszego zakochania,
Z którym rozstać się tak żal.....


Na przekór światu samotności drwię,
Udaje że nic nie zmieniło się,
Wzruszeniem ramion żegnam każdy dzień,
Wieczorem mnie opuszcza własny cień,
Rankiem powraca smutny kryjąc wstyd,
Przeprasza że się włóczył długo zbyt,
Lecz w nocy szept wsłuchany pragnął znów,
Przypomnieć sobie barwę Twoich słów.....


Przez cały czas gdy czułem ból milczenia,
Widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych,
Olśniewającą przestrzeń zapatrzenia,
Przypływy mórz prze najczystszy błękit fal,
Przez cały czas gdy czułem ból czekania,
Widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych,
Promienny blask pierwszego zakochania,
Przypływy mórz prze najczystszy błękit fal......
 

 
Jeszcze nie wiem do końca o czym zamierzam pisać. Ale czy to ważne? W życiu tyle się dzieje, że zawsze jest o czym pisać.
Poza książkami uwielbiam muzykę. Teksty Bajora to takie moje małe wariactwo. Więc chyba nie trzeba mówić nic...


Już nie mów nic, już nie mów nic
Nie trzeba szeptu ani światła
Tu pozwól być, po prostu być
Niech cisza ściele się jak atłas
Niech palce rąk wygładzą mrok
Co pnie się wokół ciał samotnych
Niech nocy kwiat, pachnący wiatr
Przywróci czucie zmysłom głodnym

Tam jest samotna nasza wyspa
Tak czysta potajemna przystań
By odkryć ją nie trzeba mówić nic

Już nie mów nic, już nie mów nic
Nie pytaj dokąd ani po co
Tu pozwól być, po prostu być
Nie szukaj prawdy poza nocą
W mroku jest dość bezpiecznych miejsc
Z dala od gestów, min i przebrań
W mroku, na samym nocy dnie
Złota i srebra nie ma w naszych ciał katedrach

Bo noc jest dobra i przejrzysta
Jak kryształ, mroku głębia szklista
Do rana nie zmącona perłą mgły

Tam jest samotna nasza wyspa
Tak czysta potajemna przystań
By odkryć ją nie trzeba mówić nic
Nic
 

 
Może zbyt długo zastanawiałam się nad sprawami, które nie mają wiele wspólnego z myśleniem, raczej z działaniem. Z drugiej strony, każdy ludzki czyn jest ważny, pociąga za sobą jakieś konsekwencje, i to właśnie skłania mnie do zastanowienia się nad tym, co robię.
 

 
Kazdy ma w sobie demona i anioła. I tylko od nas samych zależy jak skończy się walka dobra ze złem. Taka jest nasza natura.

"Dobro i Zło mają to samo oblicze, wszystko zależy jedynie od momentu, w którym staną na drodze człowieka.
Ostatnia wieczerza Jezusa z uczniami, namalowana przez Leonarda da Vinci. Tworząc to dzieło, Leonardo da Vinci natknął sie na pewną trudność. Musiał namalować Dobro pod postacią Jezusa oraz zło pod postacią Judasza - przyjaciela, który zdradza go podczas ostatniej wieczerzy. Malarz zmuszony był przerwać prace, gdyż poszukiwał modeli doskonałych. Pewnego dnia w czasie występu chóru chłopięcego, dostrzegł w jednym ze śpiewaków idealne uosobienie Chrystusa. Zaprosił go do swojej pracowni i wykonał kilka szkiców. Minęły trzy lata. Ostatnia wieczerza była prawie gotowa, jednak Leonardo wciąż nie znalazł idealnego modelu Judasza. Kardynał zaczął naciskać, żądając, by mistrz jak najszybciej ukończył obraz. Pewnego dnia, po wielu tygodniach poszukiwań, malarz znalazł w rynsztoku przedwcześnie podstarzałego młodzieńca, obdartego i pijanego w sztok. Z trudem udało mu sie nakłonić swoich uczniów, by zabrali go prosto do kościoła, ponieważ nie miał już czasu na szkicowanie. Zaniesiono zdezorientowanego nędzarza do świątyni. Uczniowie podtrzymywali go, podczas gdy Leonardo nanosił na fresk rysy wyrażające okrucieństwo, grzech, samolubność, tak wyraziście malujące się na tej twarzy. W tym czasie żebrak nieco otrzeźwiał. Otworzyl oczy i ujrzał przed sobą malowidło.
- Widziałem już ten obraz! - wykrzyknął z przerażeniem.
- Kiedy? - zapytał zaskoczony mistrz.
- Przed trzema laty, zanim wszystko straciłem. Śpiewałem wtedy w chórze, moje życie było pełne marzeń i pewien artysta poprosił mnie, abym mu pozował do postaci Jezusa."

Rewelacyjna książka Paulo Coelho "Demon i panna Prym". Warto poczytać. Dzięki niej wiele zrozumiałam.
 

 
Napisze o sobie. Uwielbiam czytać. Ostatnio Paula Coelho. "Czasami zło przychodzi pod maską dobra, lecz jego prawdziwym celem jest szerzenie zła." Siedze teraz nad tym właśnie cytatem. Rozgryzam go i odnosze do własnego życia.
 

 
Od wczoraj mam 24 lata. Tylko dwie osoby pamiętały o moich urodzinach. Przykre ale prawdziwe.
 

 
Dlaczego dziś? Starsza o rok, doświadczona przez życie, a przede wszystkim zagubiona.