• Wpisów:393
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:20
  • Licznik odwiedzin:38 731 / 3662 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Prędkość pociąga. Niby początki, 80 na liczniku w porywach do 100, ale robi wrażenie. Musze ćwiczyć i to dużo. Fajny sport.
 

 
Wiedziałam że to wszystko tak się skończy. Trzeba było w odpowiednim momencie wyjechać. Wszystkim było by łatwiej. Kolejna decyzja której tak bardzo żałuję.
 

 
Smutno mi. Tak strasznie. Dawno nie czułam się tak okropnie. Mam taką ogromną ochotę uciec. Gdzieś daleko, gdzie nikt nigdy mnie nie odnajdzie. Najlepiej gdyby nikt nie próbował mnie szukać.
To nie byłaby tchórzliwa ucieczka przed problemami. Nie o to mi chodzi. Potrzebuje uporządkować swoje uczucia. Już niczego nie jestem pewna.
 

 
 

 
 

 
Szczęście podobne jest do motyla - nigdy nie goni za człowiekiem, tylko człowiek za nim.
  • awatar Gość: fruczak gołąbek potrafi minutami latać wokoło człowieka i mu się "przyglądać". Taki wyjątek od reguły :)
  • awatar Trojanda: @not perfect: a jak doskonale uczą cierpliwości :)
  • awatar not perfect: zrobilam prawie identyczne zdjecia i juz myslalam ze ktos mi je ukradl :D sliczne :) motyle są bardzo wdziecznym tematem zdjec :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi."
 

 
Jakie to życie jest trudne. Ciągle coś się zmienia. Nie nadążam już za tym wszystkim. (A może tak tylko mi się wydaje). Jest mi ciężko. Nie mogę odnaleźć miejsca w życiu.
 

 
Koniec na dzisiaj.
 

 
Latające
 

 
Kwiaty w moim ulubionym kolorze
 

 
Kaczusia
 

 
Chatki z Sanoka
 

 
Połonina Wetlińska
 

 
Chmurka nad Połoniną
  • awatar Trojanda: :)
  • awatar Gość: jak dodać brązową kreskę to wygląda jak drzewo ^^"""
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chatka
 

 
Najnowsze nabytki
 

 
Mam dzisiaj zły dzień. Dopiero co wróciliśmy z podroży i już wojna. Pakuje właśnie rzeczy na kolejny wypad ale wydaje mi się że nie dojdzie do skutku.
A wszystko to zawdzięczam teściowej. Nie przywitałam jej wylewnie i biedna tak się tym przejęła ze omal się nie popłakała. Bo jak usłyszałam "ona tak się stara, a ty jesteś taka niewdzięczna"
Jak na razie to nieźle jej idzie to staranie się. Może wyolbrzymiam ale wydaje mi się że kochana mamusia robi wszystko żeby nas skłócić. A najgorsze jest to że synuś jest mamusi. Dawno nie zrobił mi takiej awantury. Dawno nie widziałam go tak wściekłego. O głupie przywitanie z teściową taka afera. Zupełnie jakbym nie widziała jej kilka lat. A tu minął zaledwie tydzień kiedy ostatni raz ją widziałam.
Z teściowej przeszło na siostrę i kolegów. "Nie lubisz ich, nie chcesz się z nimi spotykać, jak oni się czują kiedy ty ich tak traktujesz?". Pytam się jak??? Mam do nich obojętny stosunek, a to dlatego że do wszystkiego się wtrącają. Koledzy: "A może byś pojechał z nami na piwo" (bez żony). "Może pójdziemy na bilard" (bez żony na dwa dni przed wyjazdem,(a żonie znieść stertę koszul do prasowania żeby się biedna nie zanudziła pod nieobecność męża)).
Siostra: "Przyjedź po mnie to pojedziemy na zakupy", "A może byś mnie podrzucił tu i tu".
I kto tu się liczy z moim zdaniem? Rzuca wszystko i jedzie. Bo siostra nie poczeka pięć minut, koledzy zaprosili samego więc nie wypada zabierać żony. A zdawkowe "Chcesz jechać ze mną?" pada bardzo rzadko i to w momencie kiedy jest już gotowy do wyjazdu i trzyma kluczyki od auta w ręce.
Teraz pojechał na swoim ukochanym motorze do kolegi. Zapytał czy z nim pojadę a kiedy zadałam pytanie czy chce tego to usłyszałam "Jest mi to obojętne". I znów zostałam ze stertą ubrań do prasowania.
"Co ja tutaj robię?" Co ja przy nim robię? Czemu tak kurczowo się trzymam tej nadziei że kiedyś będzie dobrze, że kiedyś wszystko się zmieni na lepsze? Przecież zupełnie nic na to nie wskazuje.
Coraz częściej myślę o komentarzu mojej babci. Nigdy nikogo nie słuchałam, sama podejmowałam decyzje dotyczące mojego życia z mężem. Nie cierpię kiedy ktokolwiek się wtrąca. Ale to co ostatnio usłyszałam od babci mocno mnie ruszyło. To była uwaga: "Powinnaś sobie ułożyć życie od nowa" To tylko wstęp. Następne zdanie niemal powaliło mnie z nóg: "Zrób sobie dziecko z M i wyjeździe gdzieś razem, bo przy J nigdy nie będziesz szczęśliwa".
Tylko że ja się boję, boję się na nowo układać sobie życie, boje się kolejnego zawodu, nie chce nikogo ranić.