• Wpisów:393
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:20
  • Licznik odwiedzin:38 729 / 3662 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziś nauki ciąg dalszy. Nie chce już myśleć o niczym innym.
 

 
Zajęłam się nauką. Nareszcie robię coś konstruktywnego.
 

 
Będzie mi go bardzo brakować, to nie jest proste rozstać się z kimś dla kogo można zrobić wszystko. Kimś, kto jest dla Ciebie bardzo ważną osobą. Ostatnio wszystko się popsuło, jesteśmy dla siebie złośliwi, walczymy ze sobą. Przynajmniej ja tak odbieram zachowanie z jego strony, ale wiem też, że na złośliwość odpowiadam złośliwością. Bardzo mnie to boli, nawet nie wiem dlaczego. A może wiem. Byłam z Nim tak bardzo związana...
Dlaczego wszystko musiało się zepsuć???
Dlaczego moje życie się tak dziwnie układa???
Dlaczego daje niewiele, a zabiera prawie wszystko???
Powrót do szarej myszki???
Na jak długo tym razem???
Potrzebuje się do kogoś przytulić, opowiedzieć o tym co mnie gnębi, o tym jak jest mi źle.
Dlaczego zawsze w takich momentach zostaje sama???
Dlaczego wtedy mogę liczyć tylko na siebie???
Widzę że znów się zaczęło.
Powoli tracę zaufanie do wszystkich, zamykam się w sobie, mam coraz więcej trudnych dni, izoluje się żeby w końcu zaszyć się tak głęboko żeby nikt nie miał do mnie dostępu. Do mojej duszy, do mojego umysłu.
Który to już raz???
Ile jeszcze???
Jak długo to wytrzymam???
 

 
Podjęłam już decyzję, szukam pracy. A to jest główny powód dla którego odchodzę. Tak będzie lepiej i dla Niego i dla mnie. Muszę znaleźć się wśród nowych ludzi, muszę zmienić "środowisko". Jest mi źle, nie chce już tam dłużej siedzieć. Wszystko się rozsypało. Od kiedy odeszła A. wszystko się sypie. Nie ma już Akwarium, nie ma już nic.
 

 
Mój Przyjaciel nie ma dla mnie czasu. A właściwie mnie unika. Nie mam możliwości opowiedzieć mu o wielu problemach. Poza tym wiem że opowiadając Mu o swoim życiu ranię Go. Bo nie jest jego taką częścią jaką chciałby być a raczej chciał być. Poza tym to już nie jest to samo co kiedyś. Ale rozumiem, układa sobie życie i nie mam prawa zawracać Mu głowy moimi problemami. Postaram się odizolować, chociaż doskonale wiem do czego to doprowadzi. I to mnie bardzo martwi. Zostanę sama i muszę znów szukać kogoś komu zaufam i przy kim będę się czuła bezpieczna. "Cóż, życie"
 

 
Muszę się "wypisać", bo nie ma z kim pogadać.
 

 
Kiedy jesteś potrzebna istniejesz, kiedy przeszkadzasz możesz zniknąć!
Nie chce niczego zapominać!
Musiałabym zapomnieć co najmniej o połowie swojego życia.
Nie tym razem!
Nigdy nie zapomnę!
 

 
Chcę i będę szczęśliwa!!! Za wszelką cenę!!!
 

 
No trudno tak to już w życiu jest. Nie pierwszy i nie ostatni raz coś się rozsypało, coś się zagubiło. Trzeba zacząć od nowa. I nie mam zamiaru przystosowywać się do nowej sytuacji. Będę żyć tak jakby to wszystko nigdy nie miało miejsca.
 

 
Widzę że jednak wszystko się zmieniło. Nic już nie będzie tak jak dawniej...
 

 
Tęsknie... Tak bardzo... Już nie mogę się doczekać powrotu do domu... Dawno nie było tak cudownie
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dziś miałam strasznie pracowity dzień. Dopiero teraz mam chwilkę dla siebie.
Rano cmentarze. Jak zwykle się poryczałam. Dalej nie mogę spokojnie przejść obok grobu ciotki. Chociaż minęły ponad trzy lata. Ciągle myślę czy zrobiłam wtedy wszystko. Może mogłam zrobić coś jeszcze a nie zrobiłam, może mogłaby jeszcze żyć gdybym wtedy umiała jej pomóc.
Byłam też u babci której nie widziałam już (wstyd się przyznać) prawie rok. Strasznie się ucieszyła. Naprawdę tak niewiele trzeba żeby sprawić jej radość.
Poza tym przygotowania na jutrzejsze święto. Ciasto, sprzątanie, prasowanie.
A teraz siedzę sama w domu.
Mąż zrezygnował z pracy. Dziś ostatnią noc spędzimy osobno. Cieszę się bo liczę na to, że teraz więcej czasu będziemy spędzać razem. Mam taką nadzieje.
 

 
 

 
Oj chyba ktoś ma dzisiaj zły dzień.
To chyba ja
Miałam dziś rozmowę z szefową. Zaproponowała mi zmianę pracy, a to oznacza tylko jedno.
Musze szukać nowej pracy.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
"Przyjaciele - jedna dusza w dwóch ciałach."
 

 
A jeśli chodzi o B to jak zwykle nie ma Go w domu. Znów ucieka przede mną do pracy. Dziś powiedział, że nie ma ochoty na seks ze mną, ale może jutro... Tylko po co? Czy to ma sens? Dlaczego ma to być tylko kolejna rzecz na liście obowiązków? Tyle razy o tym rozmawialiśmy a On ciągle się zachowuje jakby to był tylko małżeński obowiązek i nic więcej. A to ma być najlepszy sposób okazania sobie bliskości, pokazania że nam na sobie zależy, że kochamy siebie i swoje ciała. To ma być dobra zabawa, dawanie i czerpanie przyjemności. To ma być coś bardzo intymnego łączącego dwoje kochających się ludzi. Ja to wszystko wiem i przypuszczam że On też. Tylko dlaczego traktuje seks tak przedmiotowo?
 

 
Mam nadzieje że po tym wszystkim nadal pozostaniemy przyjaciółmi. Nikt mnie tak dobrze nie rozumie. Czuje się przy Nim pewnie, bezpiecznie i mogę zrobić wszystko, bo wiem że On we mnie wierzy. To jest naprawdę cudowne. Mieć takiego Przyjaciela...
 

 
A podobno: "Cechą kochanka jest niecierpliwa namiętność, przyjaciela - cierpliwość. Dlatego tak trudno połączyć jedno z drugim."
 

 
To było naprawdę cudowne. Chyba po raz pierwszy bez zahamowań. Zupełnie niczym się nie martwiłam. Nie interesowały mnie konsekwencje tego co robię. Tak bardzo tego chciałam. Chciałam Go całować, dotykać, pobudzać każdą cząstkę Jego ciała. Chciałam patrzeć na Niego. Chciałam Mu dać tyle przyjemności ile ja chciałabym otrzymać. A może więcej. Rozbudził we mnie to wszystko o czym już dawno zapomniałam. Nie mogę przestać o tym myśleć. Tak naprawdę to ja miałam większą rozkosz z dawania Mu przyjemności niż On z jej otrzymywania.